Już dawno nic nie pisałem o meczach seniorów Czarnych Małdyty, bo i w sumie nie bardzo było o czym. Runda jesienna była bodaj najgorszą od czterech może pięciu lat. Wtedy Czarni zdobyli w sumie jesienią cztery punkty ( wygrana i remis), teraz było siedem (wygrana, remis i walkower). Krótko mówiąc szału nie było. Nastroje przed rundą raczej minorowe, a to rok 60-lecia istnienia klubu więc spadek byłby niemile widziany. Małdycianie trenowali przed rundą wiosenną jak to się zwykło mówić na „własnych obiektach”, to znaczy na orliku i boisku. W ramach przygotowań rozegrane były dwa sparingi jeden z B-klasowym Warmiakiem Łukta, przegrany z kretesem po bardzo słabej grze. Całkiem inaczej wyszedł mecz z Huraganem II Morąg grającym w okręgówce zakończony remisem 4:4.
Niestety pierwszy mecz ( 07.04.2019) w rundzie wiosennej z Pomowcem Gronowo Elb. nie wyszedł małdycianom. W sumie w polu nie było źle, choć prawa obrona miała duży problem i generowała ciągłe zagrożenie naszej bramki. W debiucie nasz bramkarz nie uchronił się przed dwoma błędami przy pierwszej i drugiej bramce, ale wygrał za to wiele pojedynków sam na sam i obronił rzut karny, co pozwoliło małdycianom zakończyć pierwszą połowę prowadzeniem 2:1. W drugiej połowie szybko stracone dwie bramki podcięły skrzydła naszej drużynie i od sześćdziesiątej minuty meczu Czarni wyraźnie ustępowali gościom. Wszystko to sprawiło Czarni przegrali 4:2. Mecz jednak pozostawił pewien niedosyt, mimo że Pomowiec był drużyną lepiej prowadzącą grę to małdycianie nie zasłużyli na taki wymiar kary.
W drugiej kolejce Czarni pojechali do Piasta Wilcząt. Mecz był rozgrywany w sobotę 13.04.2019 roku o 17.30. Od samego początku widać było, że gospodarze mają jakiś problem bo długo zwlekali z wyjściem na boisko. Po rozgrzewce zeszli do szatni i pojawili się z prawie dziesięciominutowym spóźnieniem. Trener przyznał się, że czekali na spóźnionego zawodnika. Mecz prowadził nasz „ulubiony” sędzia znany z popełniania błędów wsparty na liniach dwoma asystentami, z których jeden debiutował w roli sędziego i trzeba przyznać, że wypadł lepiej od głównego. Małdycianie dokonali wielu roszad w ustawieniu zawodników na pozycjach szukając poprawienia jakości gry, a zwłaszcza zabezpieczenia swojej bramki. Od samego początku było widać, że nowe ustawienie odpowiada zawodnikom. W grze obronnej też jakby wszystko zaczęło się zazębiać dzięki czemu małdycianie mogli spokojniej budować swoje akcje ofensywne. W powoli zaczęła się zarysowywać lekka przewaga Czarnych, a efektem była bramka zdobyta przez Ptaszka bramka w 38’. Piast miał też swoje sytuacje jedna zakończyła się trafieniem w słupek, ale większość kończyła się na szesnastym metrze połowy Czarnych. Największym zagrożeniem naszej bramki stanowiły stałe fragmenty gry. Wynik dotrwał do przerwy. Warty odnotowania jest fakt że obie drużyny wyszły na drugą połowę zanim sędzia odgwizdał koniec przerwy. Po przerwie gra Czarnych nie uległa zmianie. Natomiast Piast zaczął atakować coraz śmielej co zmuszało Czarnych momentami do obrony we własnym polu karnym, ale nie przyniosło to Piastowi strzelonej bramki. Za to pozwoliło małdycianom strzelić kolejną bramkę, która zdobył w 62’ Bakunowicz. Przy stanie 2:0 dla Małdyt sędzia zaczął podejmować dziwne decyzje. Rozpoczęło się od źle wskazywanych autów. Potem pojawił się rzut wolny z 25 metrów jak to mówią z kapelusza, że niby jak królik u magika. A zaraz po tym rzut karny. Tu następuje konsternacja sędziego bo zawodnik Piasta trafia w słupek i piłka zostaje na aut. W grę wkrada się duża nerwowość zawodników bo sędzia nadal zachowuje się dziwnie bo po faulu na zawodniku Małdyt przy wyjściu do sytuacji sam na sam sędzia dyktuje tyko rzut wolny bez kary indywidualnej, a za chwile już nie widzi identycznej faulu prawie na linii pola karnego . Na szczęście zapędy sędziego powstrzymał w 70’ Czerniak strzelając na 3:0. Niestety Czarni popełnili w końcu błąd w kryciu w polu karnym i po wrzutce z prawego skrzydła zawodnik Piasta strzelił w 72’ minucie na 3:1. Gospodarze cały czas dążyli do strzelenia kolejnej braki ale cały czas musieli się ratować w obronie grą na pograniczu faulu lub faulem. Bakunowicz próbował około 80’ pasówką wkręcić piłkę w dalszy słupek bramki Piasta, ale udana interwencją popisał się brakarz. Co nie wyszło w 80’ zakończyło się sukcesem w 86’. Bakunowicz dostał tym razem wsteczne podanie i tym razem trafił w okienko przy dalszym słupku bramki. Mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla Czarnych choć mogło być i troszkę gorzej, ale jak mówi stare porzekadło: „Szczęście sprzyja lepszym.”
To pierwsze tak okazałe zwycięstwo, a drugie w tym sezonie. Na razie zrobiliśmy jeden krok do utrzymania w A klasie bo Czarni już nie są ostatnią drużyna w tabeli. Wydaje się, że ustawienia jest trafione. Teraz trzeba tylko zacząć regularnie punktować z drużynami w naszym zasięgu. Tylko a może aż, ale to się dopiero okaże. W tym tygodniu gramy w wielką sobotę o 16.00 u siebie. Trzeba będzie wyjść z myślą, że nasze boisko naszą twierdzą i cos ugrać.
