Czarni odebrali puchar za awans i wygrali na inaugurację sezonu 3:2 z Tyrowem.

W tym roku sezon piłkarski wystartował 20.08.2017 roku o godzinie 14 z drobnym poślizgiem bo Czarni odbierali puchar za awans do Klasy A. Z pucharem do Małdyt przyjechał członek zarządu W-M ZPN i delegat meczowy PZPN Bogdan Pietkiewicz, który złożył gratulacje drużynie i środowisku piłkarskiemu Małdyt. Uroczyste otwarcie sezonu uświetnił też Wójt Gminy Małdyty pan Marcin Krajewski, który pogratulował drużynie i zapowiedział rewitalizację boiska piłkarskiego w Małdytach. Po gratulacjach odbyła się krótka sesja zdjęciowa upamiętniająca to wydarzenie. Po tym nastąpiły tradycyjne czynności przedmeczowe, czyli losowanie stron boiska, przywitanie kapitanów i obowiązkowe okrzyki bojowe obydwu drużyn. Po tym wszystkim zazwyczaj następuje rozpoczęcie spotkania, ale że to pierwszy mecz w sezonie i w klasie A, to o pierwsze kopnięcie piłki został poproszony Wójt Krajewski. I to był ostatni oficjalny akcent tego dnia. Tym razem już całkiem na poważnie sędzia gwizdnął i rozpoczęło się kopanie piłki w sezonie 2017/18. Czarni wystąpili w swoim typowym ustawieniu 4-4-2. Na bramce zadebiutował Szymon Zalewski; w obronie od prawej – M Niezdropa, Pożegowiak, Sowa, Sitek; w pomocy od prawej – Stangrecki, Wroniak, Oleszczuk, Bednarek; w napadzie K Brzeziński i Puch. W rezerwie pozostali: Karecki, D Brzeziński, D Niezdropa. Niestety w spotkaniu nie mógł wystąpić  Przemek Makar, który czeka na opinię lekarską. Trzymamy kciuki, że będzie zgoda na grę, bo na treningach Przemek sygnalizował  swoją przydatność dla drużyny. Gospodarze musieli zapomnieć jednak o świętowaniu i zacząć walczyć o ligowe punkty. Jako beniaminek ligi musieli udowodnić, że awans do wyższej ligi nie był dziełem przypadku, czy łutem szczęścia, a po prostu wynikał z potencjału sportowego drużyny. Pierwsza połowa przypominała piłkarskie szachy. Obie drużyny skupiły się na grze obronnej. Czarni tak jak zawsze starali się grać piłką, czemu sprzyjała dobrze przygotowana płyta boiska. Z resztą Tyrowo, jako czwarta drużyna poprzedniego sezonu, również grało piłką choć częściej starało się wprowadzić piłkę długim górnym podaniem w strefę obronną Czarnych.  Gospodarze  budowali swoje akcje od tyłu starając się uzyskać przewagę w bocznych sektorach boiska i kończyć akcję dośrodkowaniem w pole karne. Małdycianie dochodzili do sytuacji strzeleckich głównie po krosowych zagraniach piłki na wolne pole lub po stałych fragmentach gry. Niestety celowniki były rozregulowane i nie trafiali w światło bramki lub trafiali w bramkarza. Tyrowo pierwszą okazję do zdobycia bramki miało po błędzie w rozegraniu piłki miedzy prawym obrońcą i pomocnikiem w 10 minucie meczu. Straconą piłkę przejął zawodnik gości wjechał z nią w pole karne, ale na szczęście przestrzelił. Piłka minęła długi słupek bramki o metr i wyszła na aut bramkowy. Po kolejnych 10 minutach sytuacja się powtórzyła i również bez konsekwencji bramkowych. Czarni w między czasie wykonywali kilka rzutów rożnych. Sowa wrzucał też, w swoim stylu, długie piłki z autu w pole karne, ale wyraźnie brakowało tam Grawa pauzującego z czerwoną kartką z poprzedniego sezonu. Do trzydziestej minuty gra była w miarę wyrównana i żadna z drużyn nie uzyskała znaczącej przewagi. W ostatnich 15 minutach Czarni jednak zaczęli odczuwać trudy spotkania, co przełożyło się na przewagę w środku pola i większe zagrożeniem bramki Małdycian. Goście udokumentowali ją na szczęście jedynie trafieniem w słupek.  Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Do drugiej połowy obie drużyny przystąpiły bez zmian. Czarni dokonali korekty ustawienia. Puch przeszedł na prawego pomocnika. Bednarek wszedł w linię ataku. Miało to pozwolić Bednarkowi na biegowe pojedynki ze środkowymi obrońcami Tyrowa. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Czarni w 50 minucie strzelili pierwszą bramkę. Piłkę dośrodkowaną z prawej strony, na krótki słupek, przypadkiem przedłużył obrońca Tyrowa. Interweniował tak pechowo, że spadła ona po lobie nad polem bramkowym przy długim słupku bramki,  gdzie czekał Puch i z najbliższej odległości wepchnął ja do bramki. I tak Przemek Puch wszedł do historii Czarnych jako strzelec pierwszej bramki w sezonie i A klasie. Niestety Tyrowo w kilka minut doprowadziło do remisu. Małdycianie stracili bramkę po błędzie w obronie. Niefortunna próba wybicia głową piłki po dośrodkowaniu skończyła się tak feralnie, że piłka spadła pod nogi zawodnika Gości, a ten strzałem w boczną siatkę długiego słupka bramki zdobył gola. Ale za kolejne 5 minut wynik brzmiał 2:1  dla Czarnych. Tym razem Puch wystąpił w roli asystenta. Prostopadłym podaniem otworzył drogę do bramki Bednarkowi. Ten po przejęciu piłki przez lewy narożnik pola karnego ruszył w kierunku bramki Tyrowa i z biegu huknął w światło bramki z prostego podbicia. Piłka wpadła do bramki obok interweniującego bramkarza. W sumie nie było by w tym nic dziwnego, ale Bednar strzelił lewą nogą i nikt nie wie czy to przypadkiem nie był pierwszy gol lewą nogą. Miejmy nadzieję że nie ostatni.  Po kolejnych 5 minutach Puch odnalazł się po prawej stronie pola karnego Tyrowa. Przejął piłkę po podaniu ze środkowej części boiska i zagrał ja wzdłuż linii piątego metra, gdzie do piłki przyłożył nogę K Brzeziński i zdobył bramkę na 3:1. W taki oto sposób Przemek Puch zaliczył drugą asystę i zdobył nieoficjalny tytuł „Man of the mach” jako autor bramki i dwu asyst. Przy wyniku 3:1 gra się uspokoiła i wydawało się, że Czarni spokojnie dowiozą wynik do końcowego gwizdka. W 65 minucie boisko opuścił sterany Pożegowiak. Zastąpił go Karecki. Nastąpiła, też korekta ustawienia, na środek obrony przeszedł M Niezdropa, a Karecki zajął pozycję prawego obrońcy. Zaraz po tym Tyrowo zdobyło drugą bramkę. Zawodnik Gości zagrał piłkę z ostrego konta z lewej strony bramki Czarnych. Piłka trafiła w prawy słupek i odbiła się przed bramkę. Mimo prób wybicia dotarła pod nogi napastnika Tyrowa, który obok bramkarza wcisnął ją do bramki. I tak od 70 minuty wynik brzmiał 3:2. W 75 minucie boisko opuścił Wroniak zastąpiony przez debiutującego w Czarnych Dawida Brzezińkiego. Zbieżność nazwiska z Molem  nieprzypadkowa. Zmiana była wymuszona kontuzją, której Wroniak nabawił się na treningu. Dwa tygodnie leczył podkręconą kostkę lewej nogi i wystarczyło to na 60 minut. Brawo za ambicję. Na ostatnie 10 minut wszedł grający ( czasami ) trener D Niezdropa, bo  kontuzję zgłosił Stangrecki. Klimek z resztą narzekał na ból kostki po rozgrzewce, a w trakcie drugiej połowy po starciu z graczem Tyrowa narzekał na zbicie uda i w końcu się poddał. Tyrowo w końcówce meczu nie mając nic do stracenia, ale mimo dużego zaangażowania, nie dało rady doprowadzić do remisu. Po 94 minutach, no może po 95 bo sędzia doliczył też 1 minutę do pierwszej części połowy Czarni wygrali swój pierwszy mecz w Klasie A. Cieszy wynik bo pokazuje, że  nic nie było dziełem przypadku, a pamiętać trzeba, że w meczu nie wystąpił Graw i Porowski, który ogłosił przerwę w grze. Więc teoretycznie Małdycianie grali odrobinę słabszym składem jak w B Klasie. Choć ponoć absencja jednego zawodnika tworzy okazję do pokazania się innego. Teraz przed nami chyba najtrudniejszy mecz rundy jesiennej. Jedziemy do Barkasa, naszego ulubionego przeciwnika z B Klasy. Trzymajcie kciuki jak było dowiecie się  z kolejnej relacji.